Kategoria: Uncategorized

Terapia rodzinna – kiedy jest potrzebna?

Problemy i konflikty w rodzinie to rzeczy, które zdarzają się w wielu domach. Gdy kłopot ma jeden z domowników, negatywnie wpływa na innych. Stąd właśnie powstają nieporozumienia, które im dłużej trwają, tym bardziej osłabiają więzy rodzinne. Gdy najbliższym członkom rodziny nie udaje się samodzielnie poradzić sobie z problem, wówczas warto skorzystać z takiej formy pomocy jak terapia rodzinna.

Najczęstsze przypadki terapeutyczne

Rodziny najczęściej zgłaszają się na spotkanie z terapeutą w takich przypadkach jak m.in.:

  • emocjonalne lub osobowościowe problemy rodzica/rodziców – np. uzależnienie od alkoholu, narkotyków, hazardu, nieradzenie sobie ze stresem,
  • napięte relacje między rodzicami – ich kłótnie, wzajemne traktowanie się, odbijają się na dzieciach, problemach wychowawczych czy z nauką,
  • kryzys życiowy dotykający całą rodzinę – np. ciężka choroba, śmierć kogoś bliskiego, utrata pracy, czyli wydarzenia, które trudno zaakceptować członkom rodziny,
  • problemy wychowawcze – dziecko nie chce się uczyć, wagaruje, źle się zachowuje, wdaje się w konflikty z rówieśnikami albo rodzice mają podejrzenie, że zaczęło brać narkotyki, pić alkohol, zachowywać się inaczej niż zwykle, zamykać się w sobie, popada w anoreksję, bulimię itp.;
  • brak porozumienia w prostych sprawach – gdy nawet na co dzień członkowie rodziny nie potrafią się ze sobą komunikować, nie szukają wzajemnych kontaktów.

Wspólna rozmowa

Terapia rodzinna polega na wspólnej rozmowie z terapeutą o trudnościach we wzajemnych relacjach. Prowadzący ją psycholog zwraca uwagę zarówno na osobę, która poprzez swoje zachowanie wpływa na te zakłócenia, jak pozostałych członków rodziny. Nie szuka winnych, jest neutralny i zachęca wszystkie osoby do tego, aby dzieliły się swoimi uczuciami i potrzebami. Tak samo ważna jest perspektywa widzenia problemu z pozycji dziecka, jak i rodzica. W ten sposób można dotrzeć do jego źródła i szukać najlepszego rozwiązania.

Spotkania w gabinecie terapeuty odbywają się zazwyczaj raz na 2-3 tygodnie i trwają ok. 1,5-2 godziny.

Korzyści z terapii rodzinnej

Poza rozwiązaniem problemów, które zaburzyły normalne funkcjonowanie rodziny, terapia rodzinna daje jeszcze inne, dodatkowe korzyści:

  • większą wrażliwość na to, jakie potrzeby i odczucia mają inni bliscy,
  • lepsze zrozumienie motywów działania swojego i swoich bliskich,
  • większą świadomość rodziców w zakresie potrzeb fizycznych i emocjonalnych dziecka,
  • lepszą komunikację w rodzinie, czyli głębsze wsłuchiwanie się w to, co mówi druga osoba, jak również przekazywanie w bardziej otwarty sposób swoich odczuć.

Opór rodziny przed zmianą to jedna z rzeczy, z jaką musi poradzić sobie terapeuta. Terapia rodzinna nie koncentruje się przeszłości poszczególnych członków rodziny, ale na tym, jak został zaburzony ten system oraz komunikacja między bliskimi sobie osobami. Gdy zmianę uda się wprowadzić, to będzie ona miała bardzo trwały wydźwięk. Jeśli jedna osoba zmieni swoje zachowanie – pozostałe będą musiały się do niej dopasować.

Opium – historia jednego z najstarszych narkotyków

Wysuszony sok z niedojrzałych makówek maku lekarskiego znany był już w czasach starożytnych. W ówczesnej Grecji, Persji oraz Egipcie, Indiach, Chinach i Rzymie opium wykorzystywano do celów leczniczych i rytualnych. Było środkiem znieczulającym, działającym przeciwbólowo oraz odurzającym.

Od mleczka do suszu

Opium produkuje się z mleczka (soku) makowego, czyli płynnej substancji, jaka znajduje się w rurach mlecznych maku. W jego składzie znajdują się m.in. alkaloidy, których stężenie wynosi 15-28%. Rzadki, białawy sok, który wydobywa się z naciętej makówki, na skutek utleniania zmienia swoją barwę na brązową. Kiedy zastygnie, przypomina gumę, która z czasem twardnieje i robi się krucha. Zdrapuje się go następnie z makówki i suszy.

Formy przyjmowania narkotyku

Opium przyjmuje się na różne sposoby:

  • pijąc – jako nalewkę (laudanum), czyli zalewając opium spirytusem, alkoholem lub kwaskiem cytrynowym, bądź jako wywar przygotowany ze słomy makowej (suszonych łodyg maku), nazywanej „zupą”, „makiwarą”;
  • paląc – za pomocą długiej fajki, wdychając opary palonej substancji, co jest bardzo popularne w krajach azjatyckich lub podgrzewając od spodu płomieniem zapalniczki substancję położoną na folii aluminiowej;
  • dożylnie – opium umieszcza się na metalowej łyżeczce z odrobiną wody i podgrzewa. Ostudzoną mieszankę wstrzykuje się strzykawką do żyły. Osoby, które nigdy wcześniej nie zażywały opium w tej formie, mogą nawet po kilku kroplach tego roztworu dostać niewydolności oddechowej lub nawet umrzeć;
  • podskórnie – to najrzadziej spotykana metoda ze względu na to, że wówczas narkotyk nie trafia bezpośrednio do mózgu, krwi i receptorów, czyli nie daje „kopa”, jakiego oczekuje narkoman. Substancja psychoaktywna wchłaniania jest stopniowo.

Uzależnienie może przyjść już po pierwszej dawce

Z racji tego, że substancje z grupy opiatów najbardziej i najszybciej uzależniają, opium może spowodować uzależnienie psychiczne już po pierwszej dawce, a fizyczne po kilku lub kilkunastu epizodach. Znajdujące się w opium alkaloidy to inaczej związki psychoaktywne. Zalicza się do nich m.in. morfinę, kodeinę i tebainę. Działają one odurzająco i rozluźniająco. Dlatego właśnie tak łatwo można się od nich uzależnić. Po stanach euforycznych przychodzą jednak z czasem negatywne konsekwencje. Należą do nich m.in. spadek masy ciała, pogorszenie się stanu uzębienia, bezsenność, silne zaparcia.

Przedawkowanie

Najbardziej niebezpieczne przedawkowanie jest zazwyczaj efektem podania opium dożylnie. Wówczas narkotyk działa bowiem najsilniej. Przedawkowanie objawić się może poprzez:

  • utratę przytomności,
  • zahamowanie aktywności ośrodka oddechowego w mózgu,
  • spowolnienie pracy serca,
  • osłabienie fizyczne,
  • wymioty,
  • gorączkę,
  • ból głowy i mięśni,
  • mdłości,
  • nagłą siność warg i skóry.

Na powikłania zdrowotne czy nawet zgon, wpływ może mieć nie tylko przyjęta dawka, ale i zanieczyszczenie roztworu (brud, kurz, piasek itd.) – zwłaszcza przy wytwarzaniu go domowymi sposobami.

W Polsce uprawa maku wysokomorfinowego oraz zbieranie mleczka makowego są nielegalne.

Osobowość z pogranicza – kim jest taka osoba?

Towarzyszą im sprzeczne idee i uczucia. Tak często modyfikują swoje zachowanie, że trudno za nimi nadążyć. Osobowość borderline, czyli z pogranicza to taka, którą trudno jednoznacznie zdefiniować. Pacjentami, u których została zdiagnozowana, szargają często sprzeczne uczucia. Z jednej strony potrzebują bliskości, a z drugiej się jej boją, jak i tego, że zostaną skrytykowani lub odrzuceni.

Chwiejna osobowość

Nieprzewidywalność osób z osobowością borderline jest tak duża, że w takiej samej sytuacji potrafią się zachować w bardzo różny sposób. Ich samoocena jest również bardzo chwiejna – od bardzo zaniżonej do wysoko zawyżonej. Pacjenci z zaburzeniami osobowości zdominowani są na co dzień bardzo negatywnymi emocjami. Czują smutek, niepokój, złość, frustrację, znudzenie, a przy tym mają niewielką tolerancję na stres i nie umieją się uspokoić.

Autodestrukcja i niestabilność w związku

Zachowania osób, które cierpią na pograniczne zaburzenia osobowości, często przypominają autodestrukcję. Cechuje je skłonność do ryzyka, palenia za sobą mostów, korzystania z przypadkowego seksu, niekontrolowanych zakupów czy zbyt szybkiej jazdy samochodem. Przejawiają także tendencję do uzależnienia od alkoholu, narkotyków czy zaburzeń związanych z jedzeniem (np. kompulsywne obżarstwo). Nierzadko sami okaleczają się, podejmują próby samobójcze czy stosują wobec innych ataki słowne albo przemoc. Kłamstwa, agresja czy inne gwałtowne zachowania sprawiają, że życie z takim osobami nie należy do łatwych. Kryzysy, konflikty i dramaty są wpisane w codzienność. Silne emocje i zmiana nastrojów sprawiają, że trudno im nawiązać prawdziwie bliskie relacje. W przyjaźni i miłości bywają zaborczy i zazdrośni. Miotają nimi silne emocje. Od miłości blisko im do nienawiści. Boją się oceny innych i nie mają poczucia bezpieczeństwa w związkach.

Zaniedbani przez rodziców

Uważa się, że przyczyną tych zaburzeń jest zaniedbanie ze strony zarówno matki, jak i ojca. Często też mają za sobą rozłąki i utraty bliskich, przemoc fizyczną czy seksualną. Tak rodzi się u nich tzw. nieufny wzorzec przywiązania. Pacjenci z osobowością z pogranicza nie są zazwyczaj zdolni do refleksji nad swoim umysłem oraz innych, co upośledza ich zdolność do radzenie sobie z trudnymi doświadczeniami. Czują się pozbawieni możliwości wpływania na relacje z innymi, a otoczenie postrzegają jako wrogie i prześladowcze.

Pomoc doraźna

Osobom z zaburzeniami z pogranicza pomaga się przede wszystkim w opanowaniu lęku, który na co dzień odczuwają oraz zachowań autodestrukcyjnych i nadmiernej impulsywności. Podstawową formą wsparcia jest psychoterapia, która ma na celu pokazanie im sprzecznych myśli, uczuć i podejmowanych działań. Leczenie szpitalne wchodzi w grę zazwyczaj wtedy, gdy osoba z borderline podejmuje próby samobójcze, przy epizodach psychotycznych, zaburzeniach odżywiania czy wtedy, kiedy nadużywa substancji psychoaktywnych takich jak np. alkohol, narkotyki.

Mizofonia – gdy dźwięki wywołują nawet agresję

Gwizdanie, przełykanie śliny, szuranie, płacz dziecka, tykanie zegara, miauczenie kota za oknem, cieknąca woda z kranu i inne odgłosy jednym wydają się całkiem naturalne, a u innych wywołują stany lękowe, agresję, złość albo panikę. Są bowiem tacy, którzy cierpią na nadwrażliwość na dźwięki, czyli mizofonię.

Bodźce dźwiękowe, które drażnią

Przyczyn nadwrażliwości można doszukiwać się już we wczesnym dzieciństwie, zwłaszcza w okresie dojrzewania. Jeśli taka reakcja na różne odgłosy nie mija, to z czasem może tylko przybywać ilość bodźców dźwiękowych, które będą drażnić. Mizofonia często występuje u osób, które m.in. borykają się z migreną, boreliozą, skarżących się na szumy w uszach, chorujących na zapalenie opon mózgowych, autyzm. Część osób reaguje negatywnie na wszystkie dźwięki, a część – tylko na określoną grupę. Ich agresywne odczucia wzbudzać może np.

  • cmokanie,
  • przesuwanie krzesła po podłodze,
  • zbyt głośna muzyka,
  • klikanie myszką od komputera,
  • chrząkanie,
  • siorbanie,
  • chrapanie,
  • szeptanie,
  • szczekanie psa,
  • pociąganie nosem,
  • kichanie,
  • śpiew ptaków,
  • mlaskanie,
  • żucie,
  • mieszanie napojów łyżeczką,
  • przełykanie pokarmów podczas jedzenia,
  • pisanie kredą po tablicy.

Silny dyskomfort

Osoba cierpiąca na mizofonię w momencie, kiedy spotka się z dźwiękami, które wywołują u niej nadwrażliwość, odczuwa wówczas:

  • rozdrażnienie,
  • złość,
  • silny dyskomfort,
  • strach,
  • lęk,
  • chęć ucieczki do tych odgłosów.

Niekiedy nawet te odczucia przeradzają się w napad paniki lub agresji. Osoba dotknięta mizofonią dopuszcza się nawet rękoczynów, aby tylko konkretny dźwięk, wydawany przez innego człowieka, przestał go męczyć. Czasami pojawiają się także myśli samobójcze. Gdy nadwrażliwość dźwiękowa zacznie się pogłębiać, to może się zdarzyć, że sam widok osoby, która za chwilę coś zje, będzie wzbudzał już negatywne odczucia.

Osoby z mizofonią mogą izolować się, gdyż dźwięki nie pozwalają im normalnie funkcjonować na co dzień w szkole, w pracy itd. czy nawet podczas spotkań z innymi członkami rodziny.

Trudna diagnoza

Mizofonię rozpoznaje się na podstawie wykluczenia innych potencjalnych przyczyn odpowiedzialnych za wystąpienie problemu u pacjenta. Lęk, epizody paniki czy drażliwość mogą wystąpić także w różnych zaburzeniach psychicznych. Pod uwagę bierze się także fonofobię, czyli reakcję lękową na konkretny dźwięk (jeden) oraz hiperakuzję – nadwrażliwość na większość bodźców dźwiękowych. Dlatego najpierw wyklucza się wszystkie te przypadki. Problem nie tkwi także w zaburzeniach czynności narządu słuchu, gdyż u pacjentów uszy funkcjonują prawidłowo.

Po raz pierwszy mizofonia opisana została w 2000 r., a cierpią na nią zarówno kobiety, jak i mężczyźni. W leczeniu nadwrażliwości na dźwięki stosuje się m.in. terapię habituacyjną, wykorzystywaną przy problemach w postaci szumów usznych. Pacjentom proponuje się także psychoterapię, w tym poznawczo-behawioralną. Pomocne mogą okazać się także zatyczki do uszu lub słuchawki w sytuacjach, w których ta nadwrażliwość może się potęgować.

Córki alkoholików – jakich szukają partnerów?

Często mówi się, że jeśli ktoś miał rodzica czy rodziców z problemem alkoholowym, to jego przyszłość może ułożyć się w podobny sposób. Oznacza to, że albo sam popadnie w nałóg, albo będzie szukał partnera życiowego podobnego do rodzica. Czy rzeczywiście tak zawsze jest?

Ojciec (nie)obecny

Patrząc na to, jak się zachowuje w życiu codziennym tata, mała dziewczyna kształtuje sobie już pierwsze wyobrażenia i tym jacy są, jak się zachowują mężczyźni i jak wygląda z nimi związek. Dotyczy to wszelkich reakcji ojca, jego postaw oraz relacji między rodzicami.

Te, kobiety, które w dzieciństwie oraz w okresie dojrzewania mogły liczyć na wsparcie i miłość z jego strony, zdecydowanie łatwiej radzą sobie w życiu. Nie mają zaburzonego obrazu samych siebie, są bardziej odporne na depresję i nie popadają w zaburzenia odżywiania. Potrafią tworzyć szczęśliwe i trwałe związki.

Gorzej jest z tymi córkami, które ojca zapamiętały jako wiecznie nieobecnego, zapracowanego, z problemami w okazywaniu uczuć, na jakiego nie można było liczyć. Wówczas mają niskie poczucie wartości, czują się też niekochane i nie dość dobre. Częściej dopada ich huśtawka nastrojów.

A gdy jest to ojciec alkoholik, to wówczas oprócz tego, że jest osobą w zasadzie nieobecną, to jeszcze taką, której nierzadko dziecko się boi. Brak poczucia bezpieczeństwa, stabilności, wsparcia i miłości przekłada się wówczas na wielki stres oraz problemy i zagrożenia w dorosłym życiu.

Od odrzucenia po misję ratowania

Córki alkoholików z efektem DDA (Dorosłego Dziecka Alkoholika) najczęściej wchodzą w trzy typy relacji:

  • krótkotrwałe związki, które rozpadają się z różnych przyczyn – wynika to z braku umiejętności stworzenia stabilnej relacji. DDA boi się skrzywdzenia i zdrady, dlatego nie chce się głęboko angażować w związki. Jest to efekt niskiego poczucia wartości kobiet, które czują, że nie są zbyt dobre, że nie zasługują na jakąś relację itp., co dodatkowo potęguje zazdrość o partnera,
  • współuzależniona – z racji tego, że córka alkoholika jest osobą współuzależnioną, to zdarza się, że wchodzi w taką samą relację, jaką doświadczyła w domu z ojcem. Kieruje nią poczucie, że znowu może kogoś ratować, zwłaszcza gdy nie uratowała własnego taty i wchodzi w taki związek dlatego, że chce się czuć potrzebna. Bardzo często na taki rodzaj związku podatne są kobiety, których matki niejako w dzieciństwie przygotowywały je do takiego związku,
  • odrzucanie związków z mężczyznami – córka, która doświadczyła nie tylko alkoholizmu ojca, ale również i przemocy i emocjonalnej nieobecności z jego strony, może w przyszłości odrzucać związki i negować mężczyzn. Jeśli sama nie zaznała żadnych pozytywnych uczuć ze strony taty, to sama także będzie wychodziła z założenia, że mężczyźni są bezwartościowi.

Pomimo takich doświadczeń, córka alkoholika może stworzyć udany związek. Musi jednak przepracować problemy i trudności, które są efektem dorastania w rodzinie, gdzie pił jeden z rodziców lub oboje. Sposobem na to może być udział w terapii indywidualnej lub grupowej dla DDA.