87-850 Choceń, Ługowiska 1 koło Włocławka

Feedersi – wielbiciele monstrualnych kobiet

Ich słabością są… monstrualne kobiece gabaryty. Nawet nielekka nadwaga, bardziej „kobiece kształty”, ale właśnie pokaźne, otyłe panie. Im kobieta jest „większa”, tym bardziej dla nich atrakcyjna. Mowa tu o osobach z zaburzonymi preferencjami seksualnymi, które nazywane są feedersami. Ich podniecenie wywołuje właśnie otyłość, a źródłem fascynacji jest tuczenie drugiej osoby. Częściej ten problem dotyczy mężczyzn. I nie chodzi im tylko o „zwykłą” nadwagę, ale o to, że ich ideał mieści się zazwyczaj w okolicach 200 kg.

W poszukiwaniu zakompleksionej ofiary

Na co dzień feedersi są zazwyczaj szczupłymi mężczyznami, którzy zakładają rodzinę, pracują zawodowo. Ich celem jest jednak znalezienie takiej kobiety, którą będą mogli dokarmiać. Szukają zazwyczaj takiej, która jest gruba, boryka się z kompleksami i niską samooceną. Taką kobietę łatwo przekonać do tego, że tusza sprawia, że jest atrakcyjna i że się ją będzie kochać tylko wtedy, gdy będzie jeszcze „większa”. W takiej relacji powstaje pewien rodzaj zależności emocjonalnej oraz manipulacji.

Dokarmiacze

Feedersi nazywani są także dokarmiaczami. Niektórym nie wystarcza sam fakt „pomagania” w nabieraniu wagi. Dodatkowym doznaniem jest poniżanie partnerki za względu na to, jak bardzo jest gruba lub kiedy spożywa posiłek. Feedersi wychodzą z założenia, że jedzenie jest podobnie zmysłową i hedonistyczną czynnością jak seks. A nazywanie kogoś grubym uważają za największy komplement. Kontrola nad czyimś życiem działa na nich stymulująco. Swoje ofiary nieustannie zmuszają do tego, aby jadły i zwiększają im porcje. Mają na to swoje sposoby, którymi dzielą się na tematycznych forach internetowych. Można na nich znaleźć różne wskazówki i „instruktaże”, jak zachęcić partnerki lub żony do jedzenia, które pomaga kobiecie „zyskiwać” kolejne kilogramy. Im większa waga, tym większa erotyczna ekstaza. Poza dokarmianiem często wymagają bezwzględnego posłuszeństwa. Feedersi czerpią przyjemność z psychicznej i fizycznej przewagi nad partnerką. A ona boi się temu przeciwstawić i godzi się na coś takiego ze względu na obawy, że nie sprosta erotycznym fantazjom chłopaka czy męża. Ci z kolei potrafią skrupulatnie dokumentować to, jak ich żony czy partnerki tyją – robią zdjęcia, nagrywają filmy, wrzucają je do sieci. Feedersów podnieca każda fałdka tłuszczu, cellulit, rozstępy, olbrzymie kształty.

Bez oporu

Choć nie zawsze jest to układ polegający na tym, że jedna strona (fedder) wykorzystuje drugą, podporządkowując się jego potrzebom. Są bowiem kobiety, które bez najmniejszego oporu zgadzają się na taki układ. Marzą o osiągnięciu określonej wagi i czują, że mają w pewnym sensie władzę nad mężczyznami z takimi dewiacjami seksualnymi. Nie jest nawet dla nich przeszkodą to, że przy osiągnięciu ponad 200 czy 300 kilogramów nie są już samodzielne, tylko zdane we wszystkim na partnerów. Często też czerpią z tego korzyści materialne.

Część lekarzy uważa, że feedersi powinni być poddawani przymusowemu leczeniu z tego względu, że ich sado-macho praktyka może przyczynić się do śmierci partnerki. Przez swoje egoistyczne potrzeby narażają ją bowiem na wiele poważnych chorób związanych z otyłością oraz uzależniają je od siebie.



Autor: Zespół Oaza | Opublikowano: 2018-04-10 |